Strzeż się pobieraczka!

Lipiec 12, 2009 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Dziecko i komputer

Dziś będzie temat bardzo aktualny i poważny, bo chciałabym cię ostrzec. Temat dotyczy przede wszystkim dzieci, które mogą korzystać w domu z internetu, ale także i dorosłych, którzy surfują po sieci i rejestrują się tu i ówdzie, nie zachowując odpowiednich środków ostrożności.

Wyobraź sobie taki scenariusz. Dziecko wpisuje w wyszukiwarkę wyrażenie:
legalne pobieranie darmowej muzyki”.

Rozsądny dzieciak, prawda? Już wie, że trzeba szukać rzeczy legalnych. Niestety nie jest jeszcze świadom, że „legalne pobieranie” i „darmowa muzyka” to są rzeczy niemal sprzeczne same w sobie (choć oczywiście nie zawsze).

Na hasło „legalne pobieranie darmowej muzyki” na jednym z pierwszych miejsc w wynikach sponsorowanych pojawia się serwis pobieraczek.pl. Cóż za miła dla ucha nazwa. Tym bardziej dla dziecka.

Dziecko wchodzi i widzi duży baner z napisem „10 dni pobierania za darmo” i zaraz niżej „Tak, chcę testować przez 10 dni”. Ucieszone, że będzie mogło ściągnąć sobie ZA DARMO i LEGALNIE parę „empetrójek”, wypełnia formularz rejestracyjny, który jest niezbędny, by uzyskać dostęp do oferowanych zasobów. Poinstruowane przez rodzica wcześniej, że nie ma w internecie udostępniać swoich danych, wpisuje FAŁSZYWE DANE. Coś w stylu „bla bla bla”.

Czyli znowu wykazało rozsądek. Po rejestracji otrzymuje maila na skrzynkę z podanym hasłem, ale nie wchodzi już na tę stronę, bo przypomniało mu się, że mama i tata ostrzegali, że lepiej nie ściągać z sieci niczego na komputer między innymi dlatego, że można ściągnąć wirusy lub inne świństwa. Poza tym w pobieraczku są też – oprócz muzyki – zdjęcia erotyczne, więc młody internauta (lub młoda internautka) stwierdza, że lepiej nie będzie tam już więcej wchodzić.

Jakie grzeczne i rozsądne dziecko, prawda? Trzy razy zachowało się tak, jak je uczyliśmy. Wszystko wydaje się w porządku, powinniśmy o sprawie zapomnieć.

Niestety, to jest dopiero początek problemu.

Na podanego maila zaczynają przychodzić monity wzywające do zapłaty kwoty 94,80 zł. Maile – epistoły prawnicze, powołujące się na różne paragrafy i grożące sankcjami. Okazuje się bowiem, że na stronie pobieraczka, w prawym dolnym rogu jest mały zapis, którego dziecko nie zauważyło, lub nie przeczytało, bo przecież nie będzie czytać całej strony ;). Nie przeczytało również wielostronicowego regulaminu, który jednym kliknięciem zatwierdziło. A tam jest m.in. taki zapis, że podczas 10-dniowego darmowego okresu próbnego przysługuje prawo do pisemnego wypowiedzenia zamówienia. Po upływie 10-dniowego okresu próbnego umowa jest ważna, a opłata wynosi 7,90 zł miesięcznie i jest pobierana za rok z góry.

W związku z tym mały użytkownik wzywany jest do zapłaty opłaty rocznej w kwocie 94,80 zł takimi mniej więcej słowami (przytaczam fragmenty):

(…)Ze względu na nie wywiązanie się przez Pana/Panią do dzisiaj z zawartej z nami umowy z dnia (tu podana data rejestracji) będziemy zmuszeni wystąpić przeciwko Panu/i na drogę sądową w celu wyegzekwowania przysługujących nam wymagalnych należności. Na podstawie ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144 poz. 1204) doszło do zawarcia wiążącej obie strony umowy.

Pozew przeciwko Panu/i zostanie skierowany do właściwego miejscowo sądu przez współpracującą z nami kancelarię prawną na podany przez Pana/Panią podczas zawierania umowy adres:

(tu pojawia się adres wpisany przez dziecko)

bla bla bla
bla bla bla
bla bla

Przypominamy, że podawanie fałszywych danych osobowych mających na celu wprowadzenie w błąd drugiej Strony umowy stanowi przestępstwo oszustwa zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Jeżeli podczas rejestracji podali nam Państwo fałszywe dane osobowe (otrzymamy wtedy zwrot listu z pozwem) o popełnionym przestępstwie niezwłocznie zawiadomimy właściwe organy ścigania. Do identyfikacji posłuży nam adres IP, z którego nastąpiło zawarcie umowy oraz jej dokładny czas i data. Polscy usługodawcy internetowi mają obowiązek zapisywania, który z klientów o danej porze korzystał z danego adresu IP, właśnie na wypadek ewentualnych przestępstw lub wyłudzeń dokonanych przez klientów.

Pana/i adres IP użyty podczas zawierania z nami umowy z dnia ( –tu podana data– ) to ( –tu podany adres IP– ). W związku z powyższym zastrzegamy sobie prawo do wykorzystania zgromadzonych o Panu/Pani danych w celu wyegzekwowania należności wynikającej z zawartej umowy oraz ewentualnego przekazania ich właściwym organom ścigania w przypadku podania fałszywych danych.

Niniejszym pragniemy poinformować, że wyznaczamy Panu/Pani ostateczny termin na dobrowolną spłatę zaległości. Jeżeli usługa Pobieraczek nie zostanie opłacona w przeciągu 3 dni od dnia otrzymania tej wiadomości, wówczas zainicjujemy czynności prawne opisane wyżej, co wiązać się będzie dla Pana/Pani z dodatkowymi kosztami (sądowymi i windykacyjnymi) oraz w wypadku podania fałszywych danych zawiadomieniem właściwych organów ścigania i poniesieniem związanych z tym konsekwencji. (…)

Zainteresowałam się tym tematem szerzej i zaczęłam szukać w sieci informacji na temat owego pobieraczka. Okazuje się, że jest całe mnóstwo ludzi – zarówno rodziców, jak i innych dorosłych, będących w tarapatach „na własne życzenie”  – którzy otrzymują teraz monity wzywające do zapłaty. Więcej dowiesz się, czytając wypowiedzi użytkowników internetu, do których przykładowe linki podaję niżej. Sama nie jestem prawnikiem, ale po lekturze niektórych wątków mam wrażenie, że właściciele pobieraczka wykorzystali jakieś słabe punkty w naszym prawie, by wyłudzać od ludzi pieniądze – rzekomo zgodnie z prawem.

Jedna z osób na forach poruszyła ciekawe zagadnienie: jeśli podpisywanie umów jedynie w formie elektronicznej jest wiążące, to wkrótce powstanie mnóstwo takich „pobieraczków” oferujących przeróżne usługi, a rodzice będą się modlić, żeby dziecko jednym kliknięciem na takiej stronie nie zamówiło czasem Mercedesa za  180.000 zł… KLIK i już – umowa zakupu podpisana. To taki trochę czarny humor 😉

Tak czy siak – jeśli masz dziecko, które już samodzielnie korzysta z internetu, ostrzeż je przed tego typu praktykami, jakie mają miejsce w naszej sieci. Sam też zachowuj ostrożność, bowiem pomysłowość ludzi szukających łatwego zarobku nie zna granic.

wątek na forum w Gazeta.pl

wątek na forum w Money.pl

wątek na forum WieszJak.pl

PS.
Jestem bardzo ciekawa, czy działalność pobieraczka jest rzeczywiście zgodna z prawem. Jeśli jesteś, drogi czytelniku, prawnikiem lub znasz się na tych wszystkich kruczkach prawnych, daj proszę znać w komentarzu, co o tym myślisz. Wszystkich innych rodziców i nie-rodziców również zapraszam do zostawienia w komentarzach swojej opinii.

Nauka dzieci

Komentarze (31)

Dziecko i ciemne strony internetu

Listopad 19, 2007 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Dziecko i komputer

Internet to jest super fajna sprawa. Bezkresne morze ciekawych informacji na każdy temat, przedstawionych często w bardzo atrakcyjnej formie. Niestety internet to także wysypisko informacyjnych śmieci oraz pole działania przeróżnej maści cyberprzestępców. Dorośli, którzy nie siedzą zbyt często w internecie, albo w ogóle mają z komputerem niewielką styczność (podejrzewam, że niektórzy rodzice wykorzystuję pecet tylko w pracy), mają raczej niewielką świadomość tego, jak łatwo jest paść ofiarą naiwności i niewiedzy. Dzieci, które z wrodzoną ciekawością wychwytują i wykorzystują różne techniczne nowinki, są niestety narażone na różne paskudztwa.

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę grafiki jakieś niewinne słowo… Można doznać czasem szoku, patrząc na wyniki wyszukiwania. Przyznam szczerze, że gdy któreś z dzieci szuka czegoś w internecie (przygotowując materiał do szkoły), to z biciem serca zaglądam im przez ramię, obawiając się, czy czasem nie wyskoczy w wynikach jakaś obsceniczna „niespodziewajka” 😉 .

W ostatnim „PC World Komputer” pojawił się ciekawy artykuł na temat fali spamu związanego z pornografią („Zasypani przez spam”). Przeprowadzono małe, proste doświadczenie – wpisano w wyszukiwarkę Google określone wyrażenie, by sprawdzić, na jakich polskich stronach pojawiają się odnośniki do treści pornograficznych. Okazuje się, że takie linki (a nierzadko wręcz bezpośrednio same zdjęcia) pojawiają się masowo w miejscach zupełnie do tego nie przeznaczonych: na forach szkół podstawowych, gimnazjów i średnich, na stronach urzędów, sądów, a także – sic!- na wielu stronach parafialnych. Pojawienie się niepożądanych odnośników w tych wszystkich witrynach nie było oczywiście zamierzone przez ich administratorów, niemniej jednak znalazły się tam – albo z powodu błędów w konfiguracji for dyskusyjnych albo z powodu innych zaniedbań. Wszelkie usterki są szybko wykorzystywane przez roboty spamujące, które błyskawicznie używają niezabezpieczonych formularzy do wysyłania wiadomości zawierających przekierowania na strony z pornografią.

Oprócz treści pornograficznych jest jeszcze cała masa innych zagrożeń. Bardzo fajnie są one przedstawione w książeczce, którą ostatnio nabyłam – „Dziecko w sieci”. Już wkrótce przedstawię ją nieco bliżej w swoim serwisie. W każdym bądź razie dobrze jest rozmawiać z dzieckiem o tym, co robi w internecie i o tym, czego ma nie robić – nie tylko dla dobra swojego, ale też dla dobra komputera i jego zawartości. Aha – no i dla dobra maminego czy tatusiowego portfela, bo przecież nasza pociecha może nieświadomie ściągnąć nam na komputer sprytne oprogramowanie, które w sposób zdalny grzecznie podpowie przestępcy, jakież to hasło wystukujemy na klawiaturze, gdy wchodzimy na konto w banku…

Moje dzieci nie ściągają nic z internetu bez mojej wiedzy (a przynajmniej tak mi się wydaje 😉 ), bo je porządnie nastraszyłam, jakie to niesie ze sobą ryzyko. Co do niepożądanych obrazków – też sobie o tym porozmawialiśmy. I najważniejsze, że dzieciaki – po tych spokojnych, rzeczowych rozmowach – same mi mówią, na co się przez przypadek natknęły. I nie boją się o tym mówić. Córka mi na przykład wyznała, że szukała w internecie dla siebie gier i po wpisaniu słowa „gry” w wyszukiwarkę (lub czegoś podobnego), ukazał jej się między innymi link do… gier erotycznych.

No cóż – nie jesteśmy w stanie uchronić naszych dzieci przed całym złem tego świata 😉 . Jednak myślę, że dobrze jest zaopatrzyć się w jakiś program wspomagający kontrolowanie tego, co dziecko porabia w sieci. Akurat tak się złożyło, że w ostatnim numerze „Komputer Świata” na płytce dołączono pełną wersję programu „Opiekun Dziecka w Internecie”. Normalnie program jest płatny (na stronie producenta można go kupić lub pobrać bezpłatną wersję demo), ale jeśli uda Ci się jeszcze zdobyć Komputer Świat nr 23/2007, to nabędziesz program za darmo.

Zaczęliśmy wspólnie z dziećmi testować Opiekuna – to znaczy ja badam jego możliwości i konfigurację, a dzieci zaglądają mi z ciekawością przez ramię. Tylko jak wpisuję hasło, które pozwala na dokonanie określonych ustawień, bezpardonowo każę im się odwrócić 😉 . Niedługo napiszę co nieco o swoich doświadczeniach z tym programem. Generalnie jest określany jako najlepszy na rynku w tej dziedzinie. Sama jestem ciekawa, jak się sprawdzi.

Jak na razie syn do mnie zadzwonił do pracy i powiedział, że wpisał w youtube „skateboarding” i pokazał mu się komunikat, że jest blokada, bo mogą być treści niedozwolone 🙂 . Natomiast wpisanie „skateboard” dało poszukiwane przez niego rezultaty. Hm… Trzeba będzie sprawdzić, o co chodzi z tym „skateboarding”… 😉

Zobacz również artykuł: Pedofilia w sieci – zagrożenia.

Komentarze (5)

To tytuł artykułu, na jaki natknęłam się, przeglądając stare numery „Magazynu Internet”. Był to wywiad przeprowadzony z Jakubem Śpiewakiem, założycielem fundacji Kid Protect (www.kidprotect.pl), która zajmuje się problemami pornografii dziecięcej i pedofilii w internecie. Na temat działań samej fundacji można się więcej dowiedzieć, wchodząc na ich stronę, natomiast ja chciałabym tu przytoczyć przydatne rady dla rodziców i zasady bezpieczeństwa dla dzieci, o jakich warto pamiętać, by nasze dziecko nie stało się ofiarą internetowej przestępczości. (więcej…)

Komentarze (2)

Co Twoje dziecko ogląda w internecie?

Październik 24, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Dziecko i komputer

Natknęłam się ostatnio w portalu Interia.pl na ankietę, która daje do myślenia. Otóż rodzice mieli się wypowiedzieć, jak często sprawdzają, co ich dziecko ogląda w internecie.

Co się okazało? Wyniki były oszałamiające. (więcej…)

Komentarze (2)