Wracam do tematu nauki tabliczki mnożenia – tak jak obiecałam :-). W poprzednim wpisie podałam kilka wskazówek na temat tego, jak się do tego zabrać oraz zaproponowałam przykładowe zabawy z wykorzystaniem karteczek i patyczków.

Dziś coś na temat NASTAWIENIA. A później – mały prezencik dla Ciebie i Twojego małego geniusza :-).

Czy wiesz, dlaczego wiele dzieci boi się matematyki? Dlaczego za nią nie przepadają i uważają ją za trudną? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo ich rodzice mają do tego przedmiotu negatywny stosunek. Nawet jeśli sami przed sobą się do tego nie przyznają :-).

Jeśli chcesz, by Twoja pociecha nie miała problemów z matematyką, musisz sprawić, by ją polubiła i uznała za ciekawy przedmiot. Żeby tego dokonać, trzeba zmienić SWOJE WŁASNE nastawienie. Dziecko wyczuwa na kilometr, co TY myślisz na temat matematyki i w sposób naturalny i nieświadomy to nastawienie przejmuje.

Dlatego uważaj, co mówisz do córki czy synka. Powstrzymaj się przed komentarzami typu: „Nie wiem, czy sobie dasz radę, bo to trudne zadanie” albo „Nigdy nie lubiłem matematyki” albo też „Matematyka nie jest prosta i trzeba dużo ćwiczyć, żeby ją zrozumieć”.

Powiedz raczej: „To zadanie to prawdziwe wyzwanie! W sam raz dla mojej zdolnej córeczki / bystrego synka” albo „Matematyka jest bardzo fajna – rozwiązywanie tych wszystkich łamigłówek to duża frajda” albo też „Im więcej ćwiczysz, tym stajesz się coraz lepszy. Niedługo będzie z Ciebie prawdziwy drugi Einstein ;-)”.

Wtedy Twój maluch będzie darzył matematykę podobną sympatią, jaką darzy łamigłówki, rebusy i puzzle.

No to tyle na temat nastawienia. A teraz obiecany prezent :-). Przygotowałam dla Ciebie (a właściwie dla Twojego młodego matematyka) zestaw kilkunastu zadań, których celem jest przećwiczenie tabliczki mnożenia w zakresie od 0 do 25.

Jeśli Twoje dziecko jest właśnie na takim etapie, możesz sobie te zadania wydrukować i serwować małemu uczniowi w niewielkich dawkach :-). Jeśli natomiast Twój syn czy córka są na poziomie niższym lub wyższym, niechaj te zadania zainspirują Cię i pokażą, na jak wiele różnych sposobów można ćwiczyć te nudne słupki…

Oops… przepraszam. Chciałam powiedzieć – fascynujące słupki :-D.

Sprawdź także inne ćwiczenia na tabliczkę mnożenia w naszym serwisie.

matematyka dla dzieci

Komentarze (9)

Ponieważ jestem z wykształcenia anglistką, rodzice często pytają mnie, jak wcześnie należy rozpoczynać naukę angielskiego u dzieci. Wielu z nich umożliwia maluchom prawdziwy kontakt z językiem obcym dopiero w pierwszych latach szkoły podstawowej. A to duży błąd.

Dziecko powinno mieć bezpośredni i częsty kontakt z językiem (czy to angielskim, niemieckim, czy jakimkolwiek innym) JAK NAJWCZEŚNIEJ.

Jeden z moich znajomych był bardzo sceptyczny wobec takiego podejścia. Po co uczyć dziecko tak wcześnie, skoro i tak maluch niewiele z tego zapamięta lub zrozumie?

Jeśli czytałeś mój wpis na temat nauki czytania, to być może pamiętasz, że (więcej…)

Komentarze (7)

Dzieci i cele

Grudzień 27, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inteligencja emocjonalna

Zbliża się czas podejmowania noworocznych postanowień. Niektórzy jednym tchem wymieniają, co chcieliby zmienić na lepsze w swoim życiu. Przynajmniej w taki sposób – poprzez myślenie życzeniowe – mogą podreperować swój wizerunek we własnych oczach. Obiecują sobie to i tamto, by w połowie stycznia wszystkie te obietnice… puścić w zapomnienie.

Ale jest też i inna grupa ludzi. Ci wyciągają swoją listę celów, które realizowali do tej pory, analizują, co się udało osiągnąć, a co nie (i dlaczego) oraz wytyczają sobie cele na następny rok. Wyznaczają kolejne kroki na drodze do realizacji własnych marzeń. Wiesz, kim jest ta druga grupa ludzi? To LUDZIE SUKCESU.

Nie wiem, do której grupy Ty należysz, ale na pewno chciałbyś, by Twoje dziecko w przyszłości należało do grupy drugiej. By umiało określić, do czego dąży i by swoje pragnienia konsekwentnie realizowało. Żeby to osiągnąć, (więcej…)

Komentarze (1)

Wiele rodziców pyta, jak nauczyć dzieci tabliczki mnożenia. Dobrze, że są tacy, co pytają. Najgorzej jest wtedy, gdy mama lub tata daje dziecku kartkę zapełnioną słupkami od góry do dołu i mówi: „Siadaj i się ucz.”. Biedna dziecina patrzy na tę masę prościutko ułożonych cyferek i nie ma pojęcia, jak się do tego zabrać. I ja się nie dziwię. Mechaniczne wkuwanie nie jest ani łatwe, ani przyjemne, ani skuteczne. Więc po co dręczyć dziecko? Lepiej to zrobić tak, żeby nauka była prosta, przyjemna i efektywna :).

Na początek dam kilka ogólnych rad, które odnoszą się nie tylko do nauki mnożenia, ale do uczenia dzieci w ogóle. Potem przedstawię parę przykładów ćwiczeń, które możesz wykorzystać u siebie w domu.

Oto kilka najważniejszych wskazówek:

1. Dzieci najlepiej uczą się poprzez zabawę, gry, konkursy. Mają wtedy w sobie dużo motywacji i ochoty do pokonywania różnych trudności, a wesoły, pogodny nastrój sprzyja szybszemu zapamiętywaniu i tworzeniu pozytywnych skojarzeń.

2. Do zajęć wplataj aktywność ruchową, plastyczną, muzyczną. Staraj się oddziaływać na wszystkie zmysły dziecka i stosować różnorodne bodźce.

3. We wspólnej zabawie edukacyjnej NIE jest Twoją rolą być krytykiem, cenzorem czy zrzędą ;). Powinieneś raczej służyć wsparciem, chwalić dziecko za jego małe osiągnięcia i okazywać entuzjastyczną radość na widok jego postępów.

4. Ucz dziecko w małych ale częstych dawkach. Nie doprowadź do znużenia. Jeśli skończysz zabawę w momencie, gdy dziecko chce jeszcze, będzie tęskniło do następnej „lekcji” z Tobą. Jeśli natomiast będziesz próbował upchać mu do głowy jak najwięcej w trakcie jednego posiedzenia, będzie miało dosyć nauki z Tobą na długi czas.

5. Zacznij naukę mnożenia odpowiednio wcześnie. Nie dopiero wtedy, gdy pani zada w szkole określoną ilość słupków do wyuczenia. Już w przedszkolu objaśnij mu, na czym polega mnożenie (dając mu przykład z życia wzięty, np. jak sprawdzić ile potrzeba pieniędzy na dwa lizaki, skoro jeden kosztuje złotówkę?), a zaraz potem wprowadź odpowiednie zabawy – uczące mnożenia – do codziennych zajęć. Codziennie po parę minut. Gdy zacznie się uczyć tego w szkole, będzie już mistrzem :).

Nie będę tu uzasadniała powyższych wskazówek, ale jeśli Cię interesuje, czy i dlaczego te metody są skuteczne, to możesz dowiedzieć się o tym nieco więcej, czytając jedną z moich publikacji „ABC Mądrego Rodzica – Inteligencja Twojego dziecka”.

A teraz przejdźmy do zabaw. Dzisiaj przedstawię Ci takie, w których wykorzystasz karteczki z działaniami i wynikami. Możesz zobaczyć tutaj, jak one wyglądają. Jeśli masz ochotę, to ściągnij sobie ten plik, wydrukuj i potnij wg linii. Możesz również wykonać takie karteczki sam – wystarczy kilka arkuszy papieru, coś do pisania i nożyczki.

Oto przykładowe zabawy z tak przygotowanym zestawem:

1. ułóż działania – jedno pod drugim – w pojedynczej kolumnie, i – równolegle do niej, w drugiej kolumnie – wyniki. Działania i wyniki powinny być w rzędach wymieszane. Daj dziecku zestaw patyczków (najlepsze są te do szaszłyków, bo są długie, ale mogą być równie dobrze jakiekolwiek inne – liczmany, zapałki, a nawet równo pocięte kawałki wełny). Zadaniem dziecka będzie połączyć patyczkami działania z odpowiednimi wynikami. W przypadku krótkich patyczków lub dużego oddalenia kolumn, linia łącząca może się oczywiście składać z kilku patyczków. Jeśli dziecko dokona połączenia prawidłowo – punkt dla niego, jeśli nie – punkt dla Ciebie. Na koniec zliczcie punkty.

2. Ułóż ponownie dwie kolumny – w jednej działania (około pięciu), a w drugiej wyniki. Tym razem kolumny są bliziutko siebie, a wyniki ułożone prawidłowo. Powiedz dziecku, żeby przyjrzało się karteczkom i spróbowało zapamiętać ten układ. Po kilku minutach dziecko zamyka oczy (można mu założyć na oczy szalik, żeby nie oszukiwało :)), a ty dokonujesz JEDNEJ zmiany (zamieniasz dwa wyniki miejscami). Dziecko otwiera oczy i odgaduje, co się zmieniło. Jeśli mu się uda, wydajesz okrzyk zachwytu :). Potem zamieńcie się rolami.

3. Układasz z dzieckiem węża: maluch kładzie karteczkę z działaniem, Ty dostawiasz do niej karteczkę z wynikiem i dokładasz kolejne działanie, po czym dziecko dokłada wynik i znowu kolejne działanie. I tak na przemian, dopóki nie skończą się kartki. Następnie robisz wężowi „dziury w brzuchu” (tzn. wyjmujesz kilka kartek z wynikami) i tasujesz je w ręce. Dziecko ma za zadanie wyleczyć węża – zatkać dziury prawidłowymi wynikami. Jeśli lubisz się wygłupiać, to w momencie gdy dziecko umieszcza nieprawidłowy wynik, możesz na niby zasyczeć z bólu albo syknąć coś w rodzaju: „Nie wkładaj mi dziewczynko/chłopczyku serca do ogona…” lub coś innego w żartobliwym tonie.

Podobnych zabaw z karteczkami można wymyślić mnóstwo. Jeśli chciałbyś wiedzieć, jak wykorzystać do nauki mnożenia karteczki i TANIEC – zajrzyj do „ABC Mądrego Rodzica – Droga do sukcesu”. Tam podałam przykład „tanecznej” zabawy, którą moje dzieci wprost uwielbiały. A że przy tym się czegoś uczyły? No cóż – to było tak tylko, przy okazji 😉

I jeszcze informacja dla wiernych czytelników mojego bloga: ponieważ wyjeżdżam na parę dni na delegację służbową, następny wpis dopiero za tydzień.

ABC Mądrego Rodzica: Droga do sukcesu

Sprawdź także ćwiczenia na tabliczkę mnożenia w naszym serwisie.

Komentarze (1)

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że proste, nie wymagające intelektualnego wysiłku zabawy mogą wspaniale wspomagać rozwój umysłowy naszych dzieci. Szczególnie w pierwszych latach życia malucha nie jest rodzicom potrzebna ani specjalistyczna wiedza z przedmiotów ścisłych, ani żadne szczególne talenty językowe, by dać dziecku bardzo dobre podstawy pod dalszą naukę języka ojczystego czy matematyki. Nawet jeżeli nigdy nie byłeś orłem w szkole, to dbając o tę wczesną edukację swojej pociechy, do której masz jak najbardziej wystarczające kwalifikacje, sprawisz, że Twoje dziecko nie będzie miało później problemów z nauką.

Przykładem takich niepozornych, ale bardzo kształcących zabaw są wierszyki i rymowanki. Zobacz, jak wiele KORZYŚCI daje recytowanie rymowanek – dziecku lub razem z dzieckiem: (więcej…)

Komentarze (1)

Dzieci i czytanie

Grudzień 1, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inteligencja językowa

Dlaczego współczesne dzieci czytają tak mało i niechętnie? Przecież pamiętam jeszcze czasy (choć było to hm… daaawno temu ;)), jak leżałam późno w nocy z latarką pod kołdrą, zanurzona w jakiejś fascynującej lekturze… Gdyby mama mnie wtedy zobaczyła – oj, dostałoby mi się :).

A teraz? Owszem, dzieciaki siedzą wieczorami, ale… przed komputerem albo telewizorem. Rodzice często przymykają na to oczy, bo w domu panuje spokój i sami mają dzięki temu trochę wytchnienia. Albo też nie reagują, bo nie mają siły walczyć z podrastającym synem czy córką.

Tymczasem wszystko jest kwestią tego, CZY i JAK WCZEŚNIE ukształtujesz w dziecku zamiłowanie do książek. Jeśli popracujesz nad tym w pierwszych latach życia malucha, to potem nie będziesz musiał go do książek gonić, ani też siłą odciągać od monitora komputera czy ekranu telewizora.

Ciekawa jestem, co byś odpowiedział na takie pytanie:

Kiedy rozpoczyna się nauka czytania? (więcej…)

Komentarze (14)

Entuzjazm jest zaraźliwy

Listopad 28, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inteligencja emocjonalna

Każdy z nas chciałby, żeby jego dziecko odniosło w życiu sukces. I to, czy tak się stanie, nie jest kwestią przypadku, przeznaczenia, dobrego czy złego losu, a nawet nie skutkiem posiadanych genów. Jest to tylko kwestia ukształtowania w dziecku odpowiedniej postawy. Postawy, która pozwoli mu śmiało iść przez życie, podejmować różne wyzwania, uparcie dążyć do celu.

Czynników niezbędnych do osiągnięcia sukcesu jest wiele. Jednym z ważniejszych jest ENTUZJAZM. Ralph Waldo Emerson – znany amerykański eseista i myśliciel powiedział niegdyś: (więcej…)

Komentarze (2)

Bądźmy szczerzy – wszystkie dzieci radzą sobie z tym kiepsko. Nawet dla nas, dorosłych, zmiany nie są łatwe. Wyrywają nas z rutyny jak z przytulnego, ciepłego kącika, gdzie znaliśmy każdy skrawek przestrzeni i gdzie mogliśmy spokojniutko i wygodnie wykonywać znane nam na pamięć czynności :). Tak naprawdę wielu dorosłych nie toleruje zmian, boi się ich, broni się przed nimi, jak może.

Niestety, a może na szczęście, (więcej…)

Komentarze (0)

Chciałabym jeszcze nawiązać do swojego ostatniego wpisu dot. MMwGMiL. Przypomniała mi się bowiem sytuacja, kiedy to syn opowiadał mi, w jaki sposób jego koledzy i koleżanki w klasie zareagowali na informację o jakimś szkolnym konkursie z matematyki, którego nazwy juz teraz nie pamiętam.

Otóż gdy nauczycielka próbowała zwerbować grupkę ochotników, zgłosiły się tylko nieliczne osoby. Reszta wykręcała się odpowiedziami typu: „Jestem za słaby”. „Nie, bo zajmę ostatnie miejsce.” „Nie, bo i tak nic nie wygram”. Jedna dziewczynka powiedziała nawet „Ja się boję”. I co ciekawe, wśród tych samozwańczych słabeuszy byli całkiem dobrzy uczniowie.

Być może będę surowa w swoim osądzie, ale dla mnie jest to przykład ewidentnego błędu popełnionego przez rodziców w wychowaniu dziecka, a w najlepszym przypadku zaniedbania ważnych jego elementów. (więcej…)

Komentarze (0)

Czy słyszałeś o MMwGMiL?

Listopad 15, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Dziecko i matematyka

Skrót może wygląda dość enigmatycznie, ale pełna nazwa wszystko wyjaśni: Międzynarodowe Mistrzostwa w Grach Matematycznych i Logicznych. Groźnie brzmi? Może trochę,ale nie taki diabeł straszny ;).

Natknęłam się na ten konkurs dwa lata temu, buszując po internecie. Gdy dowiedziałam się o nim nieco więcej, postanowiłam zachęcić syna, który kwalifikował się już wiekowo, do wzięcia udziału w tych intelektualnych zmaganiach. I tak teraz co roku próbuje swoich sił – za każdym razem z jednakowym zapałem.

Konkurs ma ciekawą formułę. (więcej…)

Komentarze (0)