Potęga myśli

Styczeń 17, 2007 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inteligencja emocjonalna

Natrafiłam ostatnio na piękny cytat dotyczący tego, jak potężną moc mają nasze myśli. Nie mogłam się powstrzymać, żeby go tu nie zamieścić:

„Człowiek sam tworzy się lub niszczy. W arsenale myśli wykuwa broń, którą sam się unicestwia. Urabia także narzędzia; buduje nimi niebiańskie pałace radości, siły i spokoju. Dokonując odpowiedniego wyboru i robiąc właściwy użytek z myśli, wznosi się do boskiej doskonałości.(…) To człowiek jest panem myśli, formierzem własnego charakteru oraz twórcą
i animatorem własnych warunków, otoczenia
i przeznaczenia.”

To, kim jesteś, zależy od tego, co myślisz.

To, co osiągasz, zależy od tego, co myślisz.

Twoje samopoczucie i poziom zadowolenia z życia zależy od tego, co myślisz.

Powiesz pewnie: może i tak, ale (więcej…)

Komentarze (4)

Słowniczek obrazkowy j. angielskiego dla Waszych maluchów powoli się rozrasta i to mnie bardzo cieszy. Ostatnio dodałam jeszcze dwie kategorie i w tej chwili dostępnych jest już siedem:

Jeśli nie masz odwagi zabrać się za uczenie swojej pociechy, bo nie mówisz po angielsku zbyt dobrze (albo wcale), tym bardziej zajrzyj do słowniczka. Na każdej stronie masz możliwość przesłuchania wymowy słówek. Nie ma nic przyjemniejszego dla Twojego dziecka, niż wspólna nauka z ukochanym rodzicem.

Jeszcze z nowości – dodałam do kategorii Numbers wierszyk i piosenkę, by można było przećwiczyć liczebniki angielskie w przyjemnym kontekście 🙂 .

We wpisie Język angielski dla dzieci – kiedy zacząć podawałam już parę przykładów zabaw, do wykorzystania przy nauce dziecka słówek. Dziś podam kilka dodatkowych propozycji – tym razem jak przećwiczyć i utrwalić liczebniki.

Poza recytacją wierszyka i śpiewaniem piosenki, wypróbuj następujące zabawy: (więcej…)

Komentarze (9)

Wracam do tematu nauki tabliczki mnożenia – tak jak obiecałam :-). W poprzednim wpisie podałam kilka wskazówek na temat tego, jak się do tego zabrać oraz zaproponowałam przykładowe zabawy z wykorzystaniem karteczek i patyczków.

Dziś coś na temat NASTAWIENIA. A później – mały prezencik dla Ciebie i Twojego małego geniusza :-).

Czy wiesz, dlaczego wiele dzieci boi się matematyki? Dlaczego za nią nie przepadają i uważają ją za trudną? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo ich rodzice mają do tego przedmiotu negatywny stosunek. Nawet jeśli sami przed sobą się do tego nie przyznają :-).

Jeśli chcesz, by Twoja pociecha nie miała problemów z matematyką, musisz sprawić, by ją polubiła i uznała za ciekawy przedmiot. Żeby tego dokonać, trzeba zmienić SWOJE WŁASNE nastawienie. Dziecko wyczuwa na kilometr, co TY myślisz na temat matematyki i w sposób naturalny i nieświadomy to nastawienie przejmuje.

Dlatego uważaj, co mówisz do córki czy synka. Powstrzymaj się przed komentarzami typu: „Nie wiem, czy sobie dasz radę, bo to trudne zadanie” albo „Nigdy nie lubiłem matematyki” albo też „Matematyka nie jest prosta i trzeba dużo ćwiczyć, żeby ją zrozumieć”.

Powiedz raczej: „To zadanie to prawdziwe wyzwanie! W sam raz dla mojej zdolnej córeczki / bystrego synka” albo „Matematyka jest bardzo fajna – rozwiązywanie tych wszystkich łamigłówek to duża frajda” albo też „Im więcej ćwiczysz, tym stajesz się coraz lepszy. Niedługo będzie z Ciebie prawdziwy drugi Einstein ;-)”.

Wtedy Twój maluch będzie darzył matematykę podobną sympatią, jaką darzy łamigłówki, rebusy i puzzle.

No to tyle na temat nastawienia. A teraz obiecany prezent :-). Przygotowałam dla Ciebie (a właściwie dla Twojego młodego matematyka) zestaw kilkunastu zadań, których celem jest przećwiczenie tabliczki mnożenia w zakresie od 0 do 25.

Jeśli Twoje dziecko jest właśnie na takim etapie, możesz sobie te zadania wydrukować i serwować małemu uczniowi w niewielkich dawkach :-). Jeśli natomiast Twój syn czy córka są na poziomie niższym lub wyższym, niechaj te zadania zainspirują Cię i pokażą, na jak wiele różnych sposobów można ćwiczyć te nudne słupki…

Oops… przepraszam. Chciałam powiedzieć – fascynujące słupki :-D.

Sprawdź także inne ćwiczenia na tabliczkę mnożenia w naszym serwisie.

matematyka dla dzieci

Komentarze (9)

Ponieważ jestem z wykształcenia anglistką, rodzice często pytają mnie, jak wcześnie należy rozpoczynać naukę angielskiego u dzieci. Wielu z nich umożliwia maluchom prawdziwy kontakt z językiem obcym dopiero w pierwszych latach szkoły podstawowej. A to duży błąd.

Dziecko powinno mieć bezpośredni i częsty kontakt z językiem (czy to angielskim, niemieckim, czy jakimkolwiek innym) JAK NAJWCZEŚNIEJ.

Jeden z moich znajomych był bardzo sceptyczny wobec takiego podejścia. Po co uczyć dziecko tak wcześnie, skoro i tak maluch niewiele z tego zapamięta lub zrozumie?

Jeśli czytałeś mój wpis na temat nauki czytania, to być może pamiętasz, że (więcej…)

Komentarze (7)

Baaardzo mi się to zdanie spodobało :-). A pochodzi z książki „Jednominutowa matka” Spencera Johnsona.

Gdy zobaczyłam ją w księgarni, od razu przyszły mi na myśl dwie pozycje o podobnym tytule – „Jednominutowy milioner” i „Jednominutowy menedżer”. Obie przedstawiają skuteczne techniki osiągania swoich celów oraz niesamowitą siłę jednominutowych działań. Byłam bardzo ciekawa, jak podobna formuła sprawdzi się w odniesieniu do mądrego rodzicielstwa.

Uderzyła mnie trafność i prostota przedstawionych przez autora technik, ale najbardziej utkwiła mi w pamięci właśnie ta: (więcej…)

Komentarze (0)

„Jeśli chcesz, by dziecko nie paliło, nie piło, nie zażywało narkotyków i miało dobre stopnie, najlepiej jedz z nim kolację”

Takim oto stwierdzeniem rozpoczyna się artykuł w jednym z ostatnich numerów Gazety Wyborczej. Na pierwszy rzut oka stwierdzenie wydaje się dość naiwne i nawet lekko zabawne, ale tak naprawdę kryje w sobie głęboki sens.

O co właściwie chodziło? Otóż w USA przeprowadzono badania wśród grupy 1 tys. nastolatków, by sprawdzić, jak wspólne posiłki, jadane w gronie rodzinnym, wpływają na zachowania dzieciaków.

Okazuje się, że nastolatki pochodzące z domów, gdzie rodzice i dzieci jedzą oddzielnie, o różnych porach, przed telewizorem, w barze albo samochodzie, dwa razy częściej próbowały papierosów lub marihuany, półtora raza częściej piły alkohol, wiele z nich przyznaje, że upija się przynajmniej raz w miesiącu. Także oceny w szkole mają zazwyczaj znacznie gorsze.

Dzieci, których rodzice zadbali o rytuał wspólnego jadania wieczornego posiłku, dużo rzadziej sięgają po używki, a i w szkole osiągają lepsze wyniki.

Dlaczego tak się dzieje? To nie jest oczywiście magia zjedzonego w domowym zaciszu steku czy kanapek ze szczypiorkiem :-).

Rodzice, którzy rzadko jadają wspólnie z dziećmi lub nigdy tego nie robią, mają zazwyczaj kiepski kontakt z dzieckiem, nie znają nazwisk jego nauczycieli, nie mają pojęcia z kim dziecko spędza czas poza domem.

Wspólna kolacja jest doskonałą okazją do tego, by zamienić ze sobą parę słów, opowiedzieć wydarzenia minionego dnia, wyżalić się, poskarżyć, pochwalić, poradzić.

Oczywiście jeśli wpadniesz na pomysł wspólnych kolacji dopiero wtedy, gdy dziecko skończy -naście lat, to będzie trudno przekonać je do tej formy zacieśniania więzi rodzinnych. Taki zwyczaj trzeba wprowadzać od samego początku, gdy szkrab jest jeszcze mały i garnie się do tego, by siedzieć w towarzystwie ukochanych rodziców. Potem mu ten zapał przechodzi 😉 – ale pozytywny nawyk i jego dobroczynne skutki pozostają.

Jeszcze jeden cytat z artykułu, dający do myślenia:

„Kolacji, w czasie której tata czyta gazetę, synek gra pod stołem na gameboyu, córka ogląda kreskówkę, a mama rozmawia przez telefon, wspólną nazwać nie można.”

Święte słowa :-).

Nasuwa mi się przy okazji jedna uwaga: jedząc z dziećmi wspólny posiłek, nie upominajmy ich zbyt gorliwie, by nie mówiły z pełną buzią W przeciwnym wypadku może zapaść grobowe milczenie 🙂

Zadbaj o wspólne posiłki z dziećmi

Komentarze (0)

Co Cię czeka w przyszłym roku?

Grudzień 30, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inne

Jeśli chciałbyś się tego dowiedzieć, wejdź tutaj:

Noworoczna przepowiednia – specjalnie dla Ciebie 🙂

Komentarze (0)

Dzieci i cele

Grudzień 27, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inteligencja emocjonalna

Zbliża się czas podejmowania noworocznych postanowień. Niektórzy jednym tchem wymieniają, co chcieliby zmienić na lepsze w swoim życiu. Przynajmniej w taki sposób – poprzez myślenie życzeniowe – mogą podreperować swój wizerunek we własnych oczach. Obiecują sobie to i tamto, by w połowie stycznia wszystkie te obietnice… puścić w zapomnienie.

Ale jest też i inna grupa ludzi. Ci wyciągają swoją listę celów, które realizowali do tej pory, analizują, co się udało osiągnąć, a co nie (i dlaczego) oraz wytyczają sobie cele na następny rok. Wyznaczają kolejne kroki na drodze do realizacji własnych marzeń. Wiesz, kim jest ta druga grupa ludzi? To LUDZIE SUKCESU.

Nie wiem, do której grupy Ty należysz, ale na pewno chciałbyś, by Twoje dziecko w przyszłości należało do grupy drugiej. By umiało określić, do czego dąży i by swoje pragnienia konsekwentnie realizowało. Żeby to osiągnąć, (więcej…)

Komentarze (1)

By te Święta były najpiękniejsze…

Grudzień 22, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Inne

… ze wszystkich dotychczasowych.

Byśmy w gronie rodzinnym znaleźli ukojenie i odpoczynek od codziennych trosk i zmagań. Byśmy znaleźli czas na rozmowy z bliskimi, na refleksje o tym, co jest w życiu ważne. By nasze dzieci w pełni poczuły, że są przez nas kochane najbardziej na świecie.

By radość z dawania i bycia obdarowywanym udzielała się nam wszystkim. By zapach igliwia, wspólne kolędowanie, rozmowy przy wigilijnym stole napełniły nas pozytywną energią, dzięki której będziemy mogli z nowymi siłami rozpocząć Nowy Rok.

Jednym słowem – Wesołych Świąt! 🙂

dzieci czekają na prezenty

Komentarze (0)

Stolnica to nie piaskownica, ale…

Grudzień 20, 2006 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Rodzice i dziecko

… równie dobrze nadaje się do rozwijania kreatywności i zdolności manualnych naszych dzieci, co place zabaw, gdzie powstają fantastyczne babki z piasku :-). Zastanawiasz się pewnie, co ja tak – ni z gruszki, ni z pietruszki – o stolnicy. Ano święta zbliżają się wielkimi krokami, a w mojej głowie kotłuje się długa lista rzeczy do załatwienia i zakupów do zrobienia. Ale nie zamierzam się męczyć z tym wszystkim sama. W końcu od czego ma się dzieci? 😉

No, żarty żartami, ale prawda jest taka, że chcąc jak najszybciej odfajkować to, co mamy do zrobienia, odrzucamy często pomoc oferowaną przez naszych milusińskich. Bo za bardzo się guzdrają, bo czegoś tam nie potrafią, bo mogą coś potłuc, rozsypać, rozlać, bo mogą się pobrudzić albo wrzucą do garnka nie to, co trzeba. „Zostaw„, „nie teraz„, „nie ruszaj„, „uważaj„, „odejdź„, „nie przeszkadzaj” – gdy dziecko nasłucha się takich maminych komentarzy, to do jakich wniosków dochodzi? (więcej…)

Komentarze (0)