Strzeż się pobieraczka!

lipiec 12, 2009 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Dziecko i komputer

Dziś będzie temat bardzo aktualny i poważny, bo chciałabym cię ostrzec. Temat dotyczy przede wszystkim dzieci, które mogą korzystać w domu z internetu, ale także i dorosłych, którzy surfują po sieci i rejestrują się tu i ówdzie, nie zachowując odpowiednich środków ostrożności.

Wyobraź sobie taki scenariusz. Dziecko wpisuje w wyszukiwarkę wyrażenie:
legalne pobieranie darmowej muzyki”.

Rozsądny dzieciak, prawda? Już wie, że trzeba szukać rzeczy legalnych. Niestety nie jest jeszcze świadom, że „legalne pobieranie” i „darmowa muzyka” to są rzeczy niemal sprzeczne same w sobie (choć oczywiście nie zawsze).

Na hasło „legalne pobieranie darmowej muzyki” na jednym z pierwszych miejsc w wynikach sponsorowanych pojawia się serwis pobieraczek.pl. Cóż za miła dla ucha nazwa. Tym bardziej dla dziecka.

Dziecko wchodzi i widzi duży baner z napisem „10 dni pobierania za darmo” i zaraz niżej „Tak, chcę testować przez 10 dni”. Ucieszone, że będzie mogło ściągnąć sobie ZA DARMO i LEGALNIE parę „empetrójek”, wypełnia formularz rejestracyjny, który jest niezbędny, by uzyskać dostęp do oferowanych zasobów. Poinstruowane przez rodzica wcześniej, że nie ma w internecie udostępniać swoich danych, wpisuje FAŁSZYWE DANE. Coś w stylu „bla bla bla”.

Czyli znowu wykazało rozsądek. Po rejestracji otrzymuje maila na skrzynkę z podanym hasłem, ale nie wchodzi już na tę stronę, bo przypomniało mu się, że mama i tata ostrzegali, że lepiej nie ściągać z sieci niczego na komputer między innymi dlatego, że można ściągnąć wirusy lub inne świństwa. Poza tym w pobieraczku są też – oprócz muzyki – zdjęcia erotyczne, więc młody internauta (lub młoda internautka) stwierdza, że lepiej nie będzie tam już więcej wchodzić.

Jakie grzeczne i rozsądne dziecko, prawda? Trzy razy zachowało się tak, jak je uczyliśmy. Wszystko wydaje się w porządku, powinniśmy o sprawie zapomnieć.

Niestety, to jest dopiero początek problemu.

Na podanego maila zaczynają przychodzić monity wzywające do zapłaty kwoty 94,80 zł. Maile – epistoły prawnicze, powołujące się na różne paragrafy i grożące sankcjami. Okazuje się bowiem, że na stronie pobieraczka, w prawym dolnym rogu jest mały zapis, którego dziecko nie zauważyło, lub nie przeczytało, bo przecież nie będzie czytać całej strony ;). Nie przeczytało również wielostronicowego regulaminu, który jednym kliknięciem zatwierdziło. A tam jest m.in. taki zapis, że podczas 10-dniowego darmowego okresu próbnego przysługuje prawo do pisemnego wypowiedzenia zamówienia. Po upływie 10-dniowego okresu próbnego umowa jest ważna, a opłata wynosi 7,90 zł miesięcznie i jest pobierana za rok z góry.

W związku z tym mały użytkownik wzywany jest do zapłaty opłaty rocznej w kwocie 94,80 zł takimi mniej więcej słowami (przytaczam fragmenty):

(…)Ze względu na nie wywiązanie się przez Pana/Panią do dzisiaj z zawartej z nami umowy z dnia (tu podana data rejestracji) będziemy zmuszeni wystąpić przeciwko Panu/i na drogę sądową w celu wyegzekwowania przysługujących nam wymagalnych należności. Na podstawie ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144 poz. 1204) doszło do zawarcia wiążącej obie strony umowy.

Pozew przeciwko Panu/i zostanie skierowany do właściwego miejscowo sądu przez współpracującą z nami kancelarię prawną na podany przez Pana/Panią podczas zawierania umowy adres:

(tu pojawia się adres wpisany przez dziecko)

bla bla bla
bla bla bla
bla bla

Przypominamy, że podawanie fałszywych danych osobowych mających na celu wprowadzenie w błąd drugiej Strony umowy stanowi przestępstwo oszustwa zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Jeżeli podczas rejestracji podali nam Państwo fałszywe dane osobowe (otrzymamy wtedy zwrot listu z pozwem) o popełnionym przestępstwie niezwłocznie zawiadomimy właściwe organy ścigania. Do identyfikacji posłuży nam adres IP, z którego nastąpiło zawarcie umowy oraz jej dokładny czas i data. Polscy usługodawcy internetowi mają obowiązek zapisywania, który z klientów o danej porze korzystał z danego adresu IP, właśnie na wypadek ewentualnych przestępstw lub wyłudzeń dokonanych przez klientów.

Pana/i adres IP użyty podczas zawierania z nami umowy z dnia ( –tu podana data– ) to ( –tu podany adres IP– ). W związku z powyższym zastrzegamy sobie prawo do wykorzystania zgromadzonych o Panu/Pani danych w celu wyegzekwowania należności wynikającej z zawartej umowy oraz ewentualnego przekazania ich właściwym organom ścigania w przypadku podania fałszywych danych.

Niniejszym pragniemy poinformować, że wyznaczamy Panu/Pani ostateczny termin na dobrowolną spłatę zaległości. Jeżeli usługa Pobieraczek nie zostanie opłacona w przeciągu 3 dni od dnia otrzymania tej wiadomości, wówczas zainicjujemy czynności prawne opisane wyżej, co wiązać się będzie dla Pana/Pani z dodatkowymi kosztami (sądowymi i windykacyjnymi) oraz w wypadku podania fałszywych danych zawiadomieniem właściwych organów ścigania i poniesieniem związanych z tym konsekwencji. (…)

Zainteresowałam się tym tematem szerzej i zaczęłam szukać w sieci informacji na temat owego pobieraczka. Okazuje się, że jest całe mnóstwo ludzi – zarówno rodziców, jak i innych dorosłych, będących w tarapatach „na własne życzenie”  – którzy otrzymują teraz monity wzywające do zapłaty. Więcej dowiesz się, czytając wypowiedzi użytkowników internetu, do których przykładowe linki podaję niżej. Sama nie jestem prawnikiem, ale po lekturze niektórych wątków mam wrażenie, że właściciele pobieraczka wykorzystali jakieś słabe punkty w naszym prawie, by wyłudzać od ludzi pieniądze – rzekomo zgodnie z prawem.

Jedna z osób na forach poruszyła ciekawe zagadnienie: jeśli podpisywanie umów jedynie w formie elektronicznej jest wiążące, to wkrótce powstanie mnóstwo takich „pobieraczków” oferujących przeróżne usługi, a rodzice będą się modlić, żeby dziecko jednym kliknięciem na takiej stronie nie zamówiło czasem Mercedesa za  180.000 zł… KLIK i już – umowa zakupu podpisana. To taki trochę czarny humor 😉

Tak czy siak – jeśli masz dziecko, które już samodzielnie korzysta z internetu, ostrzeż je przed tego typu praktykami, jakie mają miejsce w naszej sieci. Sam też zachowuj ostrożność, bowiem pomysłowość ludzi szukających łatwego zarobku nie zna granic.

wątek na forum w Gazeta.pl

wątek na forum w Money.pl

wątek na forum WieszJak.pl

PS.
Jestem bardzo ciekawa, czy działalność pobieraczka jest rzeczywiście zgodna z prawem. Jeśli jesteś, drogi czytelniku, prawnikiem lub znasz się na tych wszystkich kruczkach prawnych, daj proszę znać w komentarzu, co o tym myślisz. Wszystkich innych rodziców i nie-rodziców również zapraszam do zostawienia w komentarzach swojej opinii.

Nauka dzieci

Komentarze (31)

Natknęłam się ostatnio w sieci, a dokładniej w Radiu TOK FM, na nagranie rozmowy z Wojciechem Eichelbergerem  – „O dobrych i złych stronach narzekania„. Za panem Eichelbergerem akurat za bardzo nie przepadam, czemu dałam wyraz w innym swoim wpisie, ale ponieważ jestem totalnym wrogiem bezproduktywnego narzekania, zainteresowało mnie to, jakież to dobre strony narzekania istnieją. Bo skoro pojawiają się takowe w tytule wywiadu, to chyba nie bez powodu.

Rozmowa w sumie okazała się dość ciekawa – panowie zwrócili uwagę  na to, skąd się bierze w naszym narodzie takie zbiorowe „narzekactwo”, uznając je – poniekąd słusznie – za polską cechę narodową, która jest rezultatem takich a nie innych wydarzeń historycznych. Ja – cierpiąc na swoiste skrzywienie zawodowe 😉 – zaczęłam od razu rozpatrywać ten temat w aspekcie rodziny i wychowywania dziecka.

Narzekanie kojarzy się raczej ze światem dorosłych (bo dziecko przecież nie narzeka, tylko marudzi :)). I z tą cechą narodową to chyba faktycznie coś jest. Rano narzekamy, że już musimy wstawać, potem narzekamy na tłok w autobusie lub korki na drodze, w pracy narzekamy, że mamy za dużo pracy, przychodzimy do domu narzekamy na pracę lub szefa, włączamy odruchowo telewizor i narzekamy, że w telewizji nie ma nic ciekawego, oglądamy wieczorem prognozę pogody i narzekamy, że znowu tak zimno lub tak gorąco i kładziemy się spać, narzekając, jacy to jesteśmy zmęczeni.  I w sumie nie dziwię się, że jesteśmy zmęczeni, bo od samego narzekania można się porządnie zmęczyć 😉 .

A dzieci? No cóż. Dzieci obserwują nas, dorosłych. Obserwują, jak sobie radzimy w różnych sytuacjach – z sukcesami i porażkami, z problemami i zwykłymi codziennymi sprawami. I przesiąkają tym, co widzą i słyszą, ucząc się wzorców zachowania, które staną się ich własnymi wzorcami w dorosłym życiu. A wzorce te niestety nie są najlepsze.

Potrafimy narzekać na to, co nam doskwiera, a nie potrafimy cieszyć się tym, co nas spotyka dobrego. Eichelberger podał pewien przykład wypowiedzi, którą się często słyszy i być może Ty sam wypowiadasz te słowa w  różnych sytuacjach: „Nie ciesz się tak bardzo, bo będziesz płakać” albo „Lepiej się nie cieszyć, bo to się może źle skończyć”. Czy takie myślenie jest Ci znajome? Myślę, że wielu z nas tak. Ja chyba sama słyszałam podobne „ostrzeżenia”, gdy byłam dzieckiem. Ma to niby służyć „ściągnięciu kogoś na ziemię”, by uchronić go przed upadkiem z chmur, a w rzeczywistości pozbawia się w ten sposób człowieka umiejętności cieszenia się z dobrych rzeczy. To ciekawe, że nie potrafimy się cieszyć małymi sprawami, ale inne – równie małe sprawy, ale o wydźwięku negatywnym – potrafią spowodować olbrzymią lawinę narzekań.

Narzekanie to nawyk, który nie wnosi niczego dobrego. To bezproduktywne mielenie negatywnych emocji. Z tego co wiem, niektóre zwierzęta (np. krowy) przeżuwają swój pokarm dwukrotnie, by go dobrze strawić. Żują, przełykają, potem pokarm wraca do jamy gębowej, zwierzę znowu przeżuwa i znowu połyka. Ale przeżuwa tę papkę tylko dwukrotnie, a człowiek potrafi tę samą sprawę przeżuwać miesiącami 😉

Czego ja się staram nauczyć swoje dzieci o narzekaniu?

Po pierwsze – narzekanie nie przynosi ŻADNYCH korzyści. Nie poprawia samopoczucia, nie rozwiązuje problemu. Wręcz przeciwnie. POZBAWIA nas pozytywnej energii, dzięki której człowiek potrafi z ochotą i werwą zabrać się do działania.

Po drugie – jeśli spotyka nas sytuacja, która nas wprawia w stan niezadowolenia, zastanówmy się, czy mamy na tę sytuację jakikolwiek wpływ?

Jeśli nie, to biadolenie nic nie da, jest tylko stratą czasu. Nie mamy na przykład wpływu na to, co się wydarzyło w przeszłości. Nie mamy też wpływu na wiele wydarzeń dziejących się obecnie (np. na to, co się dzieje w USA czy na Bliskim Wschodzie). Nie mamy wpływu na to, czy alkoholik poradzi sobie ze swoim uzależnieniem. Nie mamy wpływu na dzisiejszą pogodę. Jest naprawdę wiele rzeczy, na które  nie mamy wpływu. Wtedy trzeba ZAAKCEPTOWAĆ istniejący stan rzeczy, uznać własną bezsilność w danej sprawie i zająć się sprawami, na które mamy wpływ.

No właśnie, jeśli przydarza się coś, co nam nie odpowiada, a mamy na to wpływ? To nie ma co narzekać, tylko trzeba zacząć DZIAŁAĆ. I tym się różni narzekactwo od krytycznego podejścia do sprawy. Narzekający biadolą i siedzą z założonymi rękami, nie robiąc nic. Osoby krytyczne, które wiedzą, co im się nie podoba, zaczynają działać, by zmienić sytuację.

Tego właśnie staram się uczyć swoje dzieci. Teraz, kiedy syn przechodzi klasyczny okres buntu, charakterystyczny dla wieku dojrzewania, jest to u nas dość częsty temat rozmów. Jak już ma się buntować – niech to będzie bunt twórczy, prowadzący do działania i rozwiązywania problemów, a nie tylko bierna negacja wszystkiego wokół :).

Ja nie znajduję żadnych dobrych stron w narzekaniu i zdradzę Ci, że rozmówcy z radia TOK FM – mimo że bardzo się starali – też nie znaleźli 😉 Dlatego skończmy z narzekaniem i zacznijmy działać – w tych dziedzinach, na które mamy wpływ.

Nauka dzieci

Komentarze (5)

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że temat „Kolorowanki dla dzieci a seksizm” tak Was poruszy i wywoła lawinę komentarzy :). Tak czy siak, bardzo się cieszę, że pani Kamila wywołała ten temat i to z dwóch powodów.

Po pierwsze, dowiedziałam się, że nasze kolorowanki bardzo się podobają – zarówno Wam, jak i Waszym dzieciom 😀 To jest dla mnie dobra wiadomość, bo przecież to, co tu tworzymy, to nie sztuka dla sztuki, tylko ma to być maksymalnie użyteczne dla Was i Waszych pociech. Wszystkich tych, którzy „wołali o jeszcze” uspokoję, że kolorowanki to stały punkt naszych nowości i będą regularnie pojawiały się nowe, albo w formie klasycznych obrazków do kolorowania (kolorowanki dla dzieci), albo też w połączeniu z jakimiś ćwiczeniami (łamigłówki do bajek, alfabet w kolorowankach, 10 różnic itd.). Także wszystkie bajki i opowiadania do wydruku (również te w sekcjach „Inteligencja emocjonalna” i „Przyroda i ekologia”) zawierają ilustracje w formie przeznaczonej do kolorowania, więc tego u nas nie zabraknie 🙂

Po drugie, cieszę się, że temat został podjęty, bo – oj… tu się Wam narażę, ale trudno 😉 – bo częściowo przyznaję pani Kamili rację. Kolorowanki to nie są „tylko kolorowanki”, ale jest to element edukacji dziecka, jedno z narzędzi, które służy do kształtowania osobowości malucha. Ale elementów edukacyjnych jest wokół dziecka oczywiście całe mnóstwo – są to książeczki, telewizja, komputer, ludzie na ulicy, dzieci i panie w przedszkolu (panie w przedszkolu? ooops… znowu przejaw seksizmu 😉 ). I jak sami zwróciliście uwagę, najpotężniejszym narzędziem jest po prostu rozmowa z rodzicem.

Myślę, że dziewczynka – kolorując pana naukowca czy lekarza – nie zwróci uwagi na to, że jest to mężczyzna. Ale jeśli powie rodzicom „Ja też zostanę naukowcem!” i usłyszy w odpowiedzi: „Córuś, to nie dla ciebie…” i do tego jakieś „mądre” argumenty, to już prawdziwa klapa. Zarówno kolorowanki, jak i bajki, opowiadania, sytuacje spotykane w przedszkolu czy na ulicy są świetnym pretekstem do rozmowy z dzieckiem i wyjaśniania mu tego wszystkiego, czego chcielibyśmy je nauczyć.

Zgadzam się również z zarzutami, że w pierwszej serii kolorowanek o zawodach była mała nierównowaga, bo zostali przedstawieni prawie sami panowie.  Dlatego w drugiej serii będą prawie same panie :). Nie będę oceniała, czy to zawody lepsze, czy gorsze, bo tę dyskusję uważam za absurdalną. Natomiast muszę Wam zdradzić, że po tej całej wrzawie nasz rysownik ma dylemat, czy piosenkarka, którą narysował, nie jest za bardzo „wyuzdana” 😀

Powstaje więc pytanie – czy kolorowanki powinny przedstawiać realny świat, taki jaki nas otacza, czy też go naprawiać i przedstawiać go doskonalszym? Czy lepsza jest kolorowanka z piosenkarką, której widać goły brzuch, czy też kolorowanka z puszystą, skromnie ubraną panią, która jest nieatrakcyjna wizualnie, ale za to ma piękny głos? Ba, tylko jak przedstawić na kolorowance piękny głos… 😉  Zresztą piosenkarka na nowej kolorowance jest istnym uosobieniem skromności w porównaniu z tym, co widać obecnie w muzycznych teledyskach, gdzie nie wiadomo, czy śpiewające panie promują swój głos, czy też swój sex appeal.  Ja osobiście mam wrażenie, że intencją co  niektórych gwiazd estrady nie jest dostarczenie pozytywnych doznań estetyczno-muzycznych, tylko raczej zapewnienie pozytywnych doznań erotyczno-fizjologicznych 😉  Hm, ale zboczyłam chyba zbyt mocno z tematu.

Dziękuję bardzo wszystkim za opinie. Chciałabym, żebyście pamiętali, że ten serwis tworzymy dla Was i jesteśmy otwarci na wszelkie uwagi i sugestie. Można je zostawiać na blogu lub wysłać nam maila wykorzystując formularz kontaktowy.

I na koniec pokażę jeszcze projekt kolorowanki, która wzbudziła w naszym rysowniku pewne wątpliwości  😉 . Projekt ten uzyskał moją akceptację i mam nadzieję, że uzyska również Waszą. Nowe kolorowanki z zawodami – już wkrótce.


Nauka dzieci

Komentarze (1)

Tym razem wpis będzie nietypowy, ponieważ cały artykuł postanowiłam zamieścić – ze względu na sporą jego długość – w sekcji „Artykuły” w serwisie. Zachęcam Cię do zapoznania się z nim i skomentowania go tutaj, na blogu.

Czy uważasz, że kolorowanki pogłębiają problem nierówności płci? Bardzo jestem ciekawa, co o tym sądzisz. Przeczytaj polemikę naszej użytkowniczki i dwóch grafików, którzy rysują dla Was kolorowanki w SuperKid i napisz w komentarzach, jakie jest Twoje zdanie w tej sprawie 🙂

link do artykułu: Kolorowanki dla dzieci a seksizm

listonosz
Nauka dzieci

Komentarze (180)

Czytałam niedawno bardzo wzruszającą książkę, której fragment koniecznie chciałabym Ci przytoczyć. Dlaczego? Bo bardzo mi się spodobał – stanowi świetne przesłanie dla mam i tatusiów (choć książka nie jest poradnikiem dla rodziców 😉 ). To będzie takie moje przesłanie na ten Nowy Rok – zamiast życzeń .

Pewnego razu, jakieś dwanaście lat temu, kiedy Chris miał siedem, a Laura dziewięć lat, zabrałem je na przejażdżkę swoim nowiutkim kabrioletem Volkswagena.

„Zachowujcie się grzecznie w nowym samochodzie wujka Randy’ego” – nakazała im moja siostra. – „Wytrzyjcie buty, zanim wsiądziecie do wozu. Nie róbcie tam bałaganu. Nie pobrudźcie go”.

Słuchając jej, pomyślałem, w sposób typowy dla wujka kawalera: takie właśnie upomnienia powodują skutek odwrotny do zamierzonego. Oczywiście, że dzieci zabrudzą mi samochód. To silniejsze od nich. Postanowiłem więc załatwić sprawę od razu. Kiedy moja siostra ustalała zasady obowiązujące w moim wozie, powoli i z rozmysłem otworzyłem puszkę z napojem, odwróciłem ją do góry dnem i wylałem zawartość na tylne siedzenie kabrioletu. Moje przesłanie: ludzie są ważniejsi od rzeczy. Samochód, nawet tak dziewiczy klejnot jak mój nowy kabriolet, to tylko i wyłącznie rzecz.

Rozlewałem colę i jednocześnie obserwowałem Chrisa i Laurę – usta mieli rozdziawione, oczy szeroko otwarte. Wujek Randy odrzucał całkowicie zasady ludzi dorosłych.

Skończyło się na tym, że byłem bardzo zadowolony z faktu rozlania tego napoju. Ponieważ w ten sam weekend Chris zachorował na grypę i zwymiotował, brudząc całe siedzenie. Nie czuł się winny, wprost przeciwnie, był zadowolony: widział wcześniej, jak osobiście zabrudziłem samochód. Wiedział, że wszystko będzie okej.”

Nawet się nie spodziewałam, że jakieś 2 tygodnie po przeczytaniu owej książki, będę miała okazję sprawdzić na sobie to przesłanie (nie, nie mam kabrioleta 🙂 ). Siedziałam z córką przy stole, ja – grzebałam coś na laptopie w swoim ukochanym serwisie (którego teraz jesteś gościem 😉 ), a córka jadła swoje ulubione danie, czyli mleko z płatkami. Nagle coś ją rozśmieszyło i mając buzię pełną tej mlecznej mieszanki… wybuchnęła gromkim śmiechem. Deszcz mleka i przeżutej kukurydzianej papki spadł z jej ust prosto… na klawiaturę i monitor laptopa. Nie będę Ci mówić, jak wyglądało moje narzędzie pracy, bo był to raczej żałosny widok 😉 Czy zrobiłam awanturę? Nie. Ale przyznaję – trochę pomarudziłam – ścierając szmatką spontaniczny wylew radości mojej pociechy.

Życzę zarówno sobie, jak i Tobie, byśmy zawsze potrafili odróżniać rzeczy ważne od nieistotnych.
I to tyle na ten Nowy Rok 🙂

Aha – cytowany fragment pochodzi z książki „Ostatni wykład” Randy’ego Pauscha.

Ostatni wykład
Nauka dzieci

Komentarze (3)

Dalsze losy SuperKid

grudzień 20, 2008 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Informacje o serwisie

Powoli zbliżają się Święta i Nowy Rok – czas więc na malutkie podsumowanie kolejnego roku istnienia SuperKid i przedstawienie dalszych planów – tym bardziej, że w serwisie szykują się duże zmiany. W ciągu dwóch lat swojego istnienia portal przybrał spore rozmiary. W 2008 roku został poszerzony o kilka nowych działów, pojawiło się mnóstwo różnorodnych ćwiczeń dla dzieci, a także wiele ciekawych artykułów dla rodziców. A to dopiero początek. A właściwie początek początku 😉

Otrzymałam od Was w ciągu roku mnóstwo ciepłych słów – od podziękowań począwszy, a skończywszy na słowach uznania czy podziwu. Ci, którzy śledzą mój blog od dawna, wiedzą, że za SuperKidem nie kryje się żaden bogaty inwestor, ani też jakiś olbrzymi sztab ludzi. SuperKid jest owocem mojej osobistej pasji i realizacji największego życiowego marzenia. W swoich publikacjach z serii „ABC Mądrego Rodzica” niejednokrotnie podkreślałam, że we wszystkich dzieciach tkwi niesamowity potencjał. Jeśli zapewnimy im różnorodne bodźce do rozwoju, a jednocześnie będziemy przestrzegać pewnych zasad, które stoją u podstaw inteligencji emocjonalnej, wychowamy nasze dzieciaki na ludzi szczęśliwych, osiągających wspaniałe sukcesy w dorosłym życiu. Chcę, by SuperKid stał się niewyczerpaną kopalnią takich właśnie bodźców, służących wszechstronnemu rozwojowi, a także aby był pomocą dla Ciebie w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej – swojej i dziecka.

Nie będę opisywać, jak docelowo widzę swój serwis – za 3, 5 czy 10 lat, bo wyszłoby z tego opasłe tomisko 😉 Poza tym nie jest to w ogóle możliwe, gdyż ciągle rodzą się nowe, nieoczekiwane pomysły. Powiem Ci jednak, czego możesz się spodziewać w najbliższym – 2009 roku.

Przede wszystkim zostanie wprowadzona nauka trzech nowych języków – na początku roku niemiecki i rosyjski, od września hiszpański. Tak więc – razem z istniejącym dotąd angielskim – będziemy mieli cztery języki obce, z którymi dziecko będzie się mogło osłuchać i zaprzyjaźnić 🙂 . Nadal intensywnie będzie rozwijany język angielski. Skoncentruję się szczególnie na podstawach gramatyki i budowaniu zdań, ale i słowniczek obrazkowy będzie w dalszym ciągu konsekwentnie rozbudowywany.

Pojawi się również mnóstwo wierszy, opowiadań i bajek dla dzieci – większość z nich o charakterze edukacyjnym, mających za zadanie w przyjemny sposób przekazywać dzieciom ważne wartości i wiedzę z zakresu inteligencji emocjonalnej, bezpieczeństwa, komunikacji z innymi ludźmi, rozwoju osobistego. Podjęłam w tym celu współpracę z wieloma fantastycznymi ludźmi, którzy lubią i potrafią pisać dla dzieci.

Dużo uwagi poświęcę rozwojowi działu „Mały odkrywca”, który w swoim założeniu ma… dawać dziecku ciekawe zajęcia 🙂 . Poprzez różnorodne ćwiczenia w atrakcyjnej dla dziecka formie, a także poprzez propozycje prac plastycznych i innych rozwijających zajęć, dziecko będzie mogło rozwijać swoje umiejętności, poszerzać wiedzę, dawać upust twórczej energii i rozwijać kreatywność.

Nieustannie będzie rosła ilość ćwiczeń do wydruku i ćwiczeń online z różnych dziedzin – ortografii, rozwijania zasobu słownictwa, matematyki, wiedzy o przyrodzie, a także wielu innych. Pojawią się też nowe działy – już w styczniu rozpoczniemy edukację z zakresu komunikacji i ruchu drogowego. Będą to przeróżne ćwiczonka dla dzieci, które chcą zdawać na kartę rowerową lub też chciałyby zdobyć ogólne rozeznanie w tym, jak bezpiecznie poruszać się po drogach. Inne planowane nowości to dział poświęcony ekologii, a także ćwiczenia dla dzieci (i porady dla rodziców) z zakresu takich dziedzin jak logopedia czy dysleksja.

To tylko najważniejsze rzeczy, jakich możesz spodziewać się już w przyszłym roku. Jest jednak jeszcze jedna ważna sprawa, która się z tym wszystkim wiąże. Chcąc dalej rozwijać serwis tak, by zarówno Ty, jak i Twoje dziecko czerpało z tego wymierne korzyści, nie mogę się ograniczyć do własnych środków finansowych – tak jak to było przez ostatnie dwa lata. Inaczej już wkrótce wylądowałabym z SuperKidem pod mostem i dzieciaki nie miałyby już z nas żadnego pożytku 😉 .

Dlatego zdecydowałam się na to, by od 1 stycznia 2009 wprowadzić abonament. Dobra wiadomość jest taka, że koszt korzystania ze wszystkich zasobów serwisu będzie w skali miesiąca niższy niż zakup JEDNEJ paczki NAJTAŃSZYCH PAPIEROSÓW 😉 . A korzyści z tego będą naprawdę duże – szczegóły podam już wkrótce. No i jeszcze jedna dobra wiadomość – przez cały styczeń będzie można nabyć abonament na 60 dni… ZA DARMO 🙂 . Tak więc przez dwa miesiące sam będziesz mógł ocenić – bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów – czy wydawanie 4 zł miesięcznie na rozwój Twojego dziecka będzie opłacalne i czy… wywiązuję się z danych Ci obietnic 🙂 .

Pisałam dużo o tym, co będzie, a teraz napiszę jeszcze, czego na pewno NIE będzie. I jest to moja przemyślana decyzja. NIE będzie pływających po ekranie kolorowych reklam, ani też irytujących okienek, które ni z tego, ni z owego wyskakują przed oczyma, promując jakiś produkt, i których nie daje się w żaden sposób zamknąć. Nie chciałabym, by dziecko – spędzając przyjemnie czas przy SuperKid.pl, zobaczyło nagle reklamę bielizny, która ma w swoim zamierzeniu cieszyć raczej oko mamy czy taty. Zresztą sama nie znoszę agresywnych reklam, więc nie zamierzam umieszczać takowych w serwisie. Krótko mówiąc – ta „czystość” i przejrzystość serwisu, którą często chwalicie, zostanie nienaruszona.

Jedno jest pewne – z każdym dniem, tygodniem i miesiącem SuperKid będzie jeszcze bardziej super 😉 A kto śledzi mój serwis przez dłuższy czas, ten wie, że nie rzucam słów na wiatr.

Nauka dzieci

Komentarze (8)

Trochę więcej o nas

grudzień 12, 2008 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Rodzice i dziecko

Niedawno pisałam o tym, że zamieściłam w serwisie dział „Poznaj nas”, gdzie możecie zobaczyć, jak wygląda osoba, która stworzyła całe to zamieszanie zwane „SuperKid” (mówię nieskromnie o sobie 😉 ), a także parę innych osób, które najdłużej ze mną współpracują i dzielnie mnie wspierają w całym przedsięwzięciu.

Nie ma tam jeszcze wpisu o Basi Dziobek – jakoś nie udało nam się jeszcze tej notki wrzucić, a przecież Basia opiekuje się bardzo ważnym działem w naszym serwisie, mianowicie pisze artykuły o inteligencji emocjonalnej dziecka i rodziny w ogóle.

Jest jednak szansa, żeby poznać ją bliżej, ponieważ niedawno ukazał się o niej artykuł w gazeta.pl. Jest też fotka – przyznam szczerze – aż się zdziwiłam, że taka ładna z niej osóbka…. Jak się współpracuje wyłącznie przez internet, to człowiek nie ma pojęcia, jak wygląda osoba, z którą na co dzień mailuje.

Oto link do artykułu:

Kiedy mały lub duży czuje złość

Jeszcze tylko dodam, że w serwisie szykują się duuuże zmiany. O wszystkim napiszę już w następnej notce.

Nauka dzieci

Komentarze (6)

O jesiennych smutkach i nie tylko :)

listopad 24, 2008 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Rodzice i dziecko

Na dworze zimno i dość ponuro… Druga połowa jesieni sprzyja niestety różnorodnym dołkom emocjonalnym 😉 . Najważniejsze, by nie ulegać biernie huśtawkom nastrojów. Trzeba zawsze pamiętać, że mamy realny wpływ na nasze własne samopoczucie. Każdy ma swoje sposoby na jesienne smutki – trochę pisaliśmy o nich w  artykule dla dzieci „Na jesienne popołudnia”.  Warto ubarwić świat wokół siebie, a także wykorzystać wieczory do tego, by zanurzyć się w ciepłym, miękkim fotelu i poczytać jakąś ciekawą lekturę 🙂 .

Dostałam dziś maila od użytkowniczki naszego serwisu, którego fragment przytoczę, bo jest bardzo na czasie:

„Pracuję w świetlicy środowiskowej i wykorzystuję różne materiały w swej pracy, dzieci ostatnio pokochały Wasze smoki.Cieszą mnie też gotowe materiały z ortografii. Zawsze to jakaś odskocznia od nudnych lekcji w szkole. Żeby nie było tak całkiem smutno, polecam malowanie liści i ozdabianie nimi każdej wolnej przestrzeni. Zresztą już zima do nas zagląda, a ona jest dla dzieciaków (pod warunkiem, że jest śnieg) prawdziwą radochą.

Ostatnio wróciłam do lektury pt.”Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić? Jasne reguły pomagają wychować”. Mając troje dzieci (2 dorosłych) uważam, że sposób naszego mówienia do dzieci stanowi jedną z podstaw ich wychowywania. Oczywiście najważniejsze są nasze działania. Słowa, które nie mają pokrycia w czynach są ględzeniem, którego dzieci nie słuchają. Polecam książkę zagubionym rodzicom.
Pozdrawiam serdecznie Danuta”

Sama nie czytałam tej książki, ale myślę, że warto kierować się przy wyborze lektury rekomendacjami innych. Możesz znaleźć tę pozycję w internecie, autorem jest Robert MacKenzie.

Jak już mowa o użytkownikach, to dziś zajrzałam z ciekawości na jedną ze stronek, na których jest link do naszego serwisu. Jest to blog zatytułowany Mali odkrywcy, prowadzony przez mamę, która opisuje, jak wygląda edukacja domowa jej dzieci. Nie każdy pewnie wie, że pod wyrażeniem „edukacja domowa” kryje się edukacja BEZ (POMOCY) SZKOŁY. Co niektórzy by nawet powiedzieli – edukacja, w której szkoła NIE PRZESZKADZA 😉 . Sama – przyznam szczerze – dowiedziałam się o idei edukacji domowej zupełnie niedawno. Jestem pełna podziwu dla rodziców, którzy decydują się na taką formę kształcenia dziecka – wymaga to niewątpliwie dużo czasu, zaangażowania, wiedzy, no i przede wszystkim chęci.

Ale wracając do Małych odkrywców – jeśli uważasz, że rodzic nie jest w stanie zastąpić szkoły, to koniecznie zajrzyj na ten blog. Jeśli wierzysz, że jest w stanie, to i tak zajrzyj 😉  Autorka opisuje dokładnie, jakie zabawy czy ćwiczenia przeprowadza ze Stasiem – swoim synkiem, zamieszcza jego prace, podaje dużo ciekawych informacji, które można wykorzystać przy zabawie z własnym maluchem. Blog jest prowadzony od niedawna, ale już jest kopalnią ciekawych pomysłów. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy rodzic dysponuje dużą ilością czasu, ale warto zarezerwować w ciągu tygodnia choć kilka(naście) kwadransów, by przeprowadzić taką mini-edukację domową swojego małego geniusza. Świetna sprawa. I jest to także sposób na jesienną chandrę, bo nie ma lepszego lekarstwa na smutki niż aktywne działanie, czas spędzony z rodziną i uśmiech szczęśliwego dziecka, które przez chwilę posiada mamę czy tatę tylko dla siebie 🙂


Nauka dzieci

Komentarze (0)

Zdumiewa mnie czasem ludzka zdolność (i upodobanie) do krytykowania wszystkich i wszystkiego. I najgorsze, że Ci wszyscy krytykanci są święcie przekonani, że swoim – nazwijmy to po imieniu – zrzędzeniem zmieniają świat na lepsze. Za swój główny cel życiowy uważają wynalezienie wszelkich możliwych uchybień, wad, niedoskonałości i słabości innych ludzi i otaczającego świata.

Niestety tacy toksyczni ludzie są wszędzie – i wśród naszych najbliższych krewnych, i wśród znajomych z pracy, i wśród nauczycieli szkolnych, i w każdej innej grupie społecznej. Tkają podstępnie swoje zdradliwe sieci, a Ty – jeśli nie będziesz czujny – możesz się obudzić pewnego dnia szczelnie oplątany paskudnymi, lepkimi nićmi, które nie pozwolą Ci na żaden swobodny ruch. Bo co zrobisz, to będzie źle.

Ostatnio byłam świadkiem takiej oto sytuacji.

Pewna mama wraca z tygodniowej podróży służbowej do domu, gdzie czekają na nią stęsknione dzieci oraz ich babcia, która zajmowała się nimi podczas nieobecności rodziców. Mama chce się dowiedzieć, jak się dzieci sprawowały i zaczyna się rozmowa.

Babcia – Ta Twoja córka pisze bardzo niedbale. Takie kulfony, że coś okropnego.
Mama (zmęczona po podróży) – No tak, nie zawsze pisze starannie. Ale nie przykładam do tego zbyt dużej wagi, bo charakter pisma to nie jest najważniejsza rzecz w życiu…
Babcia – Jak to! Charakter pisma kształtuje osobowość!
Mama (podnosząc głowę ze zdumieniem) – Ja mam brzydkie pismo i jakoś mi to w niczym nie przeszkadza.
Babcia – I na dodatek taka jest roztrzepana. Jak jej nie przypilnujesz, to sama zadania domowego nie odrobi.
Mama – Bywa czasem roztargniona, ale na ogół przykłada się do zadań.
Babcia – A jaki ma bajzel w pokoju! I nie ma komu tego sprzątać.
Mama (utraciwszy cierpliwość) – Mamo, a może teraz dla odmiany powiesz, CO DOBREGO ZAUWAŻYŁAŚ W MOIM DZIECKU?

Taa… To niestety nie jest wymyślona historia, tylko prawdziwa. Niektórzy mają toksyczne teściowe, inni mają toksyczne babcie. Czasem toksyczni bywają sami rodzice i wtedy dzieci mają naprawdę przechlapane 🙁 .

Nie ma dzieci idealnych, ale nie ma też dzieci z gruntu złych. W każdym dziecku (tak jak i w każdym dorosłym) można znaleźć rzeczy pozytywne i negatywne. Mocne i słabe strony.

Niektórzy rodzice, mając dzieci żywiołowe i trochę rozbrykane, chodzą na zebrania z rodzicami z ciężkim sercem, bo wiedzą, że czeka ich wysłuchiwanie długiej litanii tego, co zrobił syn czy córka. Jeśli Ty również masz podobny kłopot, to mam dla Ciebie małą propozycję. Gdy już wysłuchasz cierpliwie nauczycielki (lub nauczyciela), która wymieni jednym tchem wszystkie grzeszki Twojego dziecka, zapytaj ją: No dobrze, A CO DOBREGO ZAUWAŻYŁA PANI W MOIM DZIECKU? Jeśli spojrzy na Ciebie dziwnie i nie będzie wiedziała, co odpowiedzieć, to raczej nie traktuj jej relacji poważnie, bo nie są obiektywne. Jeśli natomiast bez zmrużenia okiem wymieni jakieś zalety, to z takim nauczycielem warto rozmawiać i zastanowić się wspólnie nad metodami pracy wychowawczej z dzieckiem.

I jeszcze jedna ważna rzecz – nigdy nie przyjmuj za pewnik tego, co inny dorosły zarzuca Twojemu dziecku. Zawsze daj swojemu synowi czy córce prawo do głosu i wyjaśnienia, dlaczego zachowali się tak czy inaczej. Nie jest dobrze, gdy nie masz do swojego dziecka zaufania i wierzysz bardziej jakiemuś obcemu sąsiadowi czy nauczycielowi. Zawsze warto poznać punkt widzenia wszystkich zaangażowanych stron.

I uważaj na tych, którzy lubują się w misternym tkaniu sieci wiecznego negatywizmu i niezadowolenia 😉


Nauka dzieci

Komentarze (0)

Aktualności w serwisie

wrzesień 15, 2008 | Opublikowany przez Jolanta Gajda w Informacje o serwisie

Gdy zajrzałam na swój blog i zobaczyłam, kiedy była ostatnia notka, to – przyznam szczerze – oblałam się rumieńcem wstydu 😉 . Na szczęście mam jakieś usprawiedliwienie, bo po pierwsze pisałam podczas wakacji kolejną publikację dla Złotych Myśli (ukaże się pewnie w październiku), a po drugie – zajęłam się odnową biologiczną serwisu, czyli wymieniłam mu… układ kostny i mięśniowy 😉 . Zewnętrzny wygląd pozostał mniej więcej taki sam, więc dla Ciebie zmiany nie są pewnie zauważalne. Jednak to nie ten sam serwis. Jak to się mówi – w zdrowym ciele zdrowy duch, więc od września SuperKid znów nabiera rozpędu, by przez kolejny rok szkolny służyć Ci pomocą.

Jedyne zmiany, jakie możesz zauważyć to:

1. konieczność rejestracji, jeśli chcesz mieć pełen dostęp do całej zawartości serwisu.
Rejestracja jest darmowa i nie wymaga niczego więcej poza podaniem imienia, loginu, hasła i adresu mailowego. Wchodząc do naszego serwisu najlepiej za każdym razem od razu się zaloguj – wtedy wszystkie strony będą stały dla Ciebie otworem 🙂 .

2. lepsza nawigacja po serwisie – szczególnie było to potrzebne do działu Słówka angielskie dla dzieci, bo dział osiągnął już naprawdę spore rozmiary i wymagał uporządkowania. Zarówno Słówka angielskie dla dzieci jak i Gramatyka angielska będą się ciągle rozrastać – przybędzie jeszcze dużo nowych ćwiczeń. Trzeba było nad tym wszystkim trochę zapanować, stąd zmiana struktury menu.

A jakie są plany na ten rok szkolny? Wszystkie działy będą systematycznie wzbogacane o kolejne materiały, ale w szczególności poświęcimy czas i uwagę dwóm rzeczom:

1. tematyce inteligencji emocjonalnej i jej rozwoju w rodzinie – temat bardzo ważny, bo od tego, jaki jest poziom tejże inteligencji w domu, zależy, jak rodzina funkcjonuje i – po prostu – czy jest szczęśliwa.

2. dla dzieciaczków pojawi się mnóstwo ćwiczeń w oparciu o znane bajki i baśnie. Dla młodszych dzieci będą to ćwiczenia obrazkowo-rysunkowe, dla starszych – ćwiczenia językowe, wzbogacające zasób słownictwa i utrwalające zasady pisowni. Już wkrótce – pierwsze ćwiczenia nawiązujące do Jasia i Małgosi. Jestem przekonana, że nasze ćwiczenia spodobają się wszystkim dzieciom 🙂 .

Na koniec chciałabym Ci jeszcze zaprezentować ludzi, którzy z niezwykłą pasją angażują się w rozwój tego serwisu i dbają o to, by zarówno dzieci, jak i rodzice mieli co robić 😉 . Jeśli chciałbyś dowiedzieć się o nas czegoś więcej, zajrzyj do działu „Poznaj nas”.

Życzę wszystkim wielu sukcesów w nowym roku szkolnym – dzieciom w nauce, a rodzicom – w wychowywaniu, czyli de facto w pracy nad sobą 😉
Nauka dzieci

Komentarze (4)